• Wpisów: 6
  • Średnio co: 128 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 18:00
  • Licznik odwiedzin: 1 565 / 897 dni
 
siempre.brillaras
 
.Stefano.
- Opowiedz mi o niej - poprosiła, przeglądając kartki albumu -. Skrzywiłem się. Musiała to zauważyć, dlatego dodała słodko - Proszę
Nie odpowiedziałem od razu. Nie chciałem opowiadać mojej Elenie, o swojej najlepszej przyjaciółce Lexi. To było tak dawno, choć nie aż tak. Cały czas pamiętam dzień, w którym Kol - jeden z pierwotnych wampirów - podczas dnia moich urodzin zabił Lexi gdy piliśmy razem toast. Od tego dnia zaczął się nasz pościg na Mikalesonów. Klaus przekonał się, że jego rodzinka chce go zgładzić, więc pozwolił nam zabić część jego rodzeństwa, lecz to i tak było za mało. Nie udało się nam do tej pory. Kol zdołał nam uciec, z każdym dniem zbliżając się w stronę południa. Damon wraz z Enzo wyruszyli by go znaleźć i przebić jego serce kołkiem ze starego dębu. Jednak wrócili... Musieliśmy wznowić poszukiwania, to był nasz cel, lecz musimy poczekać aż Elena nauczy się żyć jak wampir. Minęło 5 lat, a ona nadal nie jest drapieżnikiem ,jest na to za delikatna.
Oparłem głowę o poduszkę, przymknąłem oczy i szepnąłem w stronę ukochanej:
- Wolałbym co innego - poczułem, że na jej twarzy pojawił się uśmiech
- Nie teraz - odparła, gdy musnąłem jej szyję wargami - Nie tu, nie dziś - dodała schodząc z łóżka
Owinęła się poszewką i stanęła pod oknem
- Chciałabym... - zaczęła, po czym ugryzła się w język, chyba powiedziała za dużo
- Czego pragniesz, moja miła? - zapytałem podchodząc do niej
- Jednego dnia, kiedy nie będę tym kim jestem lub kiedy nauczę się być tym kim jestem - prawie krzyknęła
Objąłem ją ramieniem przysuwając bliżej do siebie, lecz nie odpowiedziałem, nie mogłem ją utwierdzić w przekonaniu, że jest kiepskim wampirem
- Powiedz co ty o tym sądzisz - rzuciła, a ja zaskoczony otworzyłem szeroko oczy - Tak ty - ciągnęła, widząc moją zdezorientowaną  minę - Co ty o tym sądzisz Stefano?
Nie potrafiłem jej odmówić, gdy tak starannie i z lekkością wypowiadała moje imię.  Zagryzłem górną wargę, a następnie nie pewnie jęknąłem:
- Musisz potrenować
- Ile? Uczę się tak żyć od ponad 4 lat, a ty mi mówisz że to jeszcze chwilę? - krzyknęła oburzona, odrzucając moje ręce
- Kochanie - podszedłem do niej - Poproszę Damona aby pokazał ci jak polują wampiry, na ludzi, chcesz tego?
- Tak - kiwnęła głową, a w jej oczach zaiskrzyły się łzy
Ubrałem dresowe spodnie i biały podkoszulek
- Zaraz wrócę - szepnąłem w stronę Eleny
- Dziękuję - powiedziała bezgłośnie
Opuściłem   nasz wspólny pokój i skierowałem się do pokoju brata. Zabolało mnie, że Elena nie chciała bym ja jej pokazał świat wampirów, lecz wiedziała że ciężko mi to przechodzić, nie potrafiłem zabijać niewinnych, w przeszłości robiłem to wielokrotnie, za dużo razy.
Zapukałem do drzwi dość cicho, ale na tyle głośno by Damon otworzył.
- W tej chwili nie mogę otworzyć. Przyjdź później. Damon Salvatore
- Damonie, otwórz - powtórzyłem
- Nie słyszałeś?
- Chodzi o Elenę - dodałem, a drzwi się otworzyły
Minąłem brata, goszcząc się w jego pokoju. Na kanapie siedziała Meredith z kubkiem gorącej herbaty. Przywitałem się, a ona odpowiedziała skinieniem głowy
- No to co z Eleną? - spytał sarkastycznie Damon
- Dobrze wiesz, że nie radzi sobie z byciem wampirem - zacząłem
- No to co w tym złego - wtrąciła Meredith
- Elena chce poznać prawdziwą naturę wampira
- To czemu jej nie pokażesz? - parsknął
- Damonie nie radzę sobie z tym - przypomniałem bratu - Pojedź z Eleną do Dalcrest i pokażesz jej nasze życie - poprosiłem, nadal nie pewny czy tego chcę
- No dobrze, ale co z pierwotnymi? Musimy ponowić poszukiwania, a jeśli zaatakują?
- Pod waszą nieobecność spróbujemy coś wymyślić. - obiecałem
Damon polecił mi bym spakował Elenę, bo wyruszą od razu. Wróciłem do dziewczyny i oznajmiłem jej najnowsze wieści. Była szczęśliwa, co było najważniejsze. Pragnąłem by mój anioł miał wszystko czego zapragnie. Wyciągnąłem walizkę, włożyłem tam wszystkie potrzebne rzeczy, które Elena kazała mi schować. Czystą bieliznę, pare bluzek, dżinsowa spodnie, pidżamę  oraz masę kosmetyków, których nie byłem w stanie zliczyć.  
Kiedy skończyłem była gotowa. Stanęła przede mną w beżowej bluzce na ramiączkach, ciemnych rybaczkach, w ręce trzymając granatowy żakiet i okulary 0przeciwsłoneczne.
- Gotowa? - zapytałem, a odpowiedź otrzymałem w postaci skinięcie głowy, była smutna, wyczułem to dlatego pocieszyłem ją, a przynajmniej spróbowałem - Wszystko będzie dobrze, wrócisz odmieniona
- Nie o to chodzi - rzekła, bawiąc się kosmykiem włosów - Doszło do mnie, że ciebie tam nie będzie, by mnie wspierać i .... - nie mogłem jej dać dokończyć, więc wpadłem w słowo
- Nie mogę pojechać, muszę znaleźć sposób na pierwotnych, będziesz z Damonem, on ci pomoże, wiesz o tym, prawda?
- Tak, ale...
- Nie ma żadnego ale, kochanie. No chodź już, mój brat na ciebie czeka
Przepuściłem ją przodem. Szedłem powoli taszcząc za sobą walizkę z wszystkimi potrzebnymi rzeczami. Była ciężka.
Damon siedział już w aucie, przeglądając się w lusterku. Narcyz - skwitowałem w myślach. Ale tyle razy nam pomógł... Poczułem się zazdrosny, że Elena będzie tydzień sam na sam z nim, beze mnie, z dala ode mnie. Będzie zabijać, żywić się, być może się zatraci, lecz jeśli tego chciała, raz pozwoliłem jej zdecydować, dlatego powinienem się liczyć z tym że tych pierwszych razy będzie więcej o wiele.
Otworzyłem bagażnik Chevroleta brata i wpakowałem tam walizkę. Wróciłem do ukochanej i patrzyłem na nią. Była piękna, milion razy zachwycałem się jej urodą, lecz w blasku porannego słońca, wyglądała tak jasno, niewinnie, przejrzyście niczym anioł, który oświetlał mi noce. Poczułem ukłucie w sercu, ucałowała mnie i powiedziała żegnaj, a ja stałem jak słup soli, nie odpowiedziałem, nie dałem jej całusa, nie przytuliłem. Odjechała, a ja nie mogłem jej powiedzieć jak bardzo ją kocham. Chciało mi się płakać, czułem jej brak, tak wielki jak nigdy. Zawróciłem do naszego domu cały czas karcąc się w myślach za wspomnienia o Elenie. Przestań o niej myśleć - powtarzałem w kółko, bez robienia przerw na zaczerpnięcie oddechu
Chciałem wrócić do pokoju, lecz tam zostawały wspomnienia o Elenia. Skierowałem się do salonu. Usiadłem na kanapie, wcześniej przygotowując sobie szklankę whisky. [...]
Po chwili dołączyła do mnie Meredith. Usiadła naprzeciwko mnie.
- Pojechali? - zaczęła rozmowę, a moje obawy i myśli powróciły
- Tak - odparłem, po czym zdecydowałem się na zmienienie tematu - Musimy opracować nowy plan na pozbycie się pierwotnych
- Mhh... - potwierdziła, wyciągając komórkę z kieszeni
- Caroline, bierz nogi za pas, jedź po Bonnie i przyjeżdżaj tu - zakomenderowała, uśmiechając się w moją stronę
...
co o tym sądzicie? Wszystko w końcu będzie powiązane z prologiem, wiec bez obaw, lecz na poczatek zaplanowałam coś innego. Jak widzicie będą to opowiadania z różnych perspektyw, chciałam spróbwać czegoś innego dlatego tak otóż będę pisać.
Co wydarzy się dalej?
Czy Elena się za traci?
Czy znajda plan jak zgładzić pierwotnych?

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego